Znowu zmiana czasu na zimowy. Znowu bez sensu, zbiorowe celebrowanie bezsensu już w sobotnio-niedzielną noc.
z soboty na niedzielę wracamy do czasu zimowego, czyli strefowego. Cofamy wskazówki zegarów o godzinę – z godz. 3 na 2. To jedyna noc, kiedy zegar wskazuje godzinę 2a.
W nocy z soboty na niedzielę formalnie oprócz godziny 2 będzie także godzina 2a, która ma literkę „a”, bo następuje po zmianie czasu, czyli po cofnięciu wskazówek zegara. Słowem, tej nocy godzina między 2 i 3 w nocy się powtórzy, niczym w „Dniu świstaka”.
Po co zmieniamy czas?
W niedzielę możemy więc bezkarnie wylegiwać się w łóżku o godzinę dłużej, ale to złudna korzyść. Zmiana czasu dwa razy w ciągu roku – jesienią i wiosną – ma więcej wad niż zalet.
Głównym celem, dla którego niegdyś została wprowadzona, miała być oszczędność energii, ale naukowcy już dawno temu pokazali, że to zysk iluzoryczny.
Obywatele Unii Europejskiej kilka lat temu opowiedzieli się przeciwko sezonowym zmianom czasu w konsultacjach, jakie prowadziła Komisja Europejska. W 2019 roku Parlament Europejski przegłosował, aby zrezygnować ze zmian czasu i pozostać przy jednym czasie – zimowym lub letnim. Każde państwo miałoby sobie wybrać swój ulubiony czas, choć Komisja Europejska wzywała do koordynacji posunięć w tej sprawie. Polacy w większości optowali za czasem letnim.

Kiedy likwidacja zmian czasu?
Decyzję parlamentu teraz powinna zatwierdzić Rada UE (skupia ministrów państw członkowskich), ale od czterech lat nie znalazła chwili czasu, aby zająć się zmianami czasu.
Unia ma duże problemy z odejściem od zmiany czasu, bo sprawa wcale nie jest prosta. Dlaczego? Między innymi dlatego, że ciężko się dogadać choćby w kwestii podziału Unii na strefy czasowe.
Ile to jeszcze zajmie… czasu