30-letni mieszkaniec Krotoszyna zmarł w marcu w trakcie policyjnej interwencji. Rodzina twierdzi, że został uduszony przez policjantów, którzy przez kilkadziesiąt minut mieli przyciskać jego twarz do łóżka. Tymczasem policja nie ma sobie niczego do zarzucenia. Początkowo sugerowała, że winę mogą ponosić ratownicy medyczni, którzy próbowali pomóc 30-latkowi. Po artykule w Onecie sprawą zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka- o sprawie pisz dziś onet.pl
Zmarły mieszkaniec Krotoszyna był dobrze znany miejscowej policji. Wcześniej zatrzymywano go za handel dopalaczami, które zresztą sam zażywał. Policja czasami przyjeżdżała do jego domu rodzinnego, gdy był pobudzony i wspólnie z nim czekała na przyjazd karetki.
Po tekście w Onecie sprawą zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Tym bardziej, że niedawno doszło do podobnej historii, tyle że w Lubinie. W tym mieście zmarł Bartek, również w trakcie policyjnej interwencji.
Więcej na onet.pl