Lista chętnych na węgiel z Węglozbytu liczy już prawie trzy tysiące nazwisk. Komitet kolejkowy rozwiązano i ludzie muszą zapisywać się na nowo. Wszyscy narzekają na cenę opału. – 15 tys. zł na sezon. Kaczyńskiego może na to stać, ale nas nie – mówi jedna z oczekujących.
Na obrzeżach Ostrowa Wielkopolskiego (koło Gorzyc Wielkich) znajduje się największe w Polsce i jedno z największych w Europie składowisko węgla. Właścicielem jest spółka Węglozbyt, która należy do państwowego koncernu Weglokoks. W Węglozbycie można teraz dostać węgiel z Kolumbii. Polskiego wciąż nie ma. O sprawie pisze Gazeta Wyborcza

Przed wjazdem do składu stoi kilka małych ciężarówek i długa kolejka moknących w deszczu ludzi. Pod bramę podjeżdża karetka pogotowia. – Zabierają kobietę, która zasłabła w kolejce – wyjaśnia mężczyzna czekający na wejście. – Pewnie zobaczyła, ile jeszcze osób przed nią i zemdlała – dorzuca.

38
DROŻYZNA ENERGIA INFLACJA OGRZEWANIE OSTRÓW WIELKOPOLSKI WĘGIEL WĘGLOKOKS
– Ludzie z nerwów tego nie wytrzymują – komentuje inna oczekująca.

Ochroniarze wpuszczają za bramę tylko po dwie-trzy osoby. Kierują ich do punktu obsługi klienta, gdzie należy podać swoje dane z numerem telefonu. – Mają oddzwonić, jak przyjdzie moja kolejka i będzie węgiel – tłumaczy kobieta wracająca zza bramy. Jest na końcu listy. Mówi, że nazwisk osób zapisanych przed nią jest już blisko trzy tysiące.