Wielkie szczęście, że Ostrów (wciąż jeszcze) Wielkopolski nie leży nad żadną dużą rzeką. Przy tych rządach nie tylko wały by puszczały przy byle deszczyku, ale cuchnąca woda zalałaby rynek z przyległościami.
Ostatnie dni? Proszę bardzo. Niosący brudy ściek na Piaskach, zalane przy ulewie ulice, wreszcie ukoronowanie weekendu. Sinice na Piaskach.
Czy to fatalny zbieg okoliczności? A może po prostu idealne podsumowanie straconej dekady. Megalomanii, propagandy i pogardy dla codziennej pracy, której tak idealnym obrazem był wiceKostka rżący radośnie na śmierdzącym składowisku odpadów.
Co się dzieje w mieście?
Właściwie nic ponad to, co znamy już od blisko 10(!!!) lat. Codzienne zaniedbania prowadzą co niecodziennych katastrof, brak czyszczenia studzienek powoduje, że ulice są zalewane, zaniedbanie retencji również. Zaniedbanie codziennej troski o cały kompleks na Piaskach kończy się sinicami. Podnoszenie rzędnych składowiska powoduje smród.
Propaganda zamiast pracy powoduje bagno w jakim tonie miasto.
A na zdjęciu Beata Klimek bawi we Włoszech i z pełną troską pokazuje mieszkańcom uniesiony środkowy… kciuk.