Zmiana przepisów dotyczących śmieci. Z jednej strony może być łatwiej, bo część gmin będzie mogła odbierać nie pięć, jak dziś, a jedynie trzy frakcje odpadów. Z drugiej strony mają wzrosnąć kary za zaśmiecanie. I to dziesięciokrotnie.
Gminy muszą teraz odbierać pięć frakcji – oprócz odpadów zmieszanych także tworzywa i metale, szkło, papier i bioodpady. Możliwe jednak, że podział, do którego zdążyliśmy się już przyzwyczaić, znowu się zmieni. Przynajmniej w niektórych miejscach.
Resort Klimatu pracuje nad nowymi przepisami dotyczącymi segregowania śmieci. Z założeń wiemy, że część gmin będzie mogła uprościć segregację – zamiast pięciu frakcji odbierać będzie jedynie trzy.

Czy to zmiana na lepsze? Jednoznacznej odpowiedzi nie ma. – Nie może być tak, że w jednej gminie będą trzy frakcje, w drugiej pięć. […] W ten sposób Polacy nigdy nie nauczą się segregować śmieci – stwierdza cytowany przez „Rzeczpospolita” Leszek Świętalski, ekspert ds. odpadów. – Na terenie wielu nieruchomościach są duże problemy z postawieniem w altanie śmietnikowej pięciu kontenerów. Podobny problem mają mieszkańcy. Bardzo trudno w małym mieszkaniu prawidłowo segregować odpady na pięć frakcji – stwierdza z kolei w rozmowie z dziennikiem Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Ruda” w Warszawie.

Nowe przepisy mają też wprowadzić surowe kary – przede wszystkim dla tych, którzy porzucają śmieci np. w lesie. Dziś za taki czyn grozi kilkusetzłotowy mandat, wkrótce może to być aż 5000 zł.
Zmian w przepisach może być więcej. Jedną z najistotniejszych jest nadanie nowych uprawnień spółdzielniom mieszkaniowym. Właściciele nieruchomości będą mogli ustalać, kto z mieszkańców domów wielorodzinnych – np. bloków, kamienic – segreguje odpady.
Jak to będzie wyglądać w praktyce? Jeszcze nie wiadomo