Księża w Kaliszu i powiecie kaliskim odczytali podczas niedzielnych mszy nietypowy list – dotyczył bowiem palącego problemu dopalaczy. Rynek ten rozwija się niezwykle szybko, a ostatnio media obiegły zdjęcia 11-latka, którego kamery monitoringu miejskiego uchwyciły gdy otwierał torebkę z dopalaczami. W liście jest mowa o skutkach zażywania dopalaczy i przyczynach, dla których młodzi ludzie sięgają po te używki. Kaliski Sanepid zapowiada aktywniejszą walkę z dopalaczami, także poprzez aktywizację społeczeństwa.

Poniżej list Andrzeja Wojtyły i ks. Jacka Andrzejczaka:

Jedynie wspólne działanie instytucji społecznych, kościelnych, szkół, a przede wszystkim rodziców pozwoli nam zmniejszyć popyt na zażywanie dopalaczy. Dopalacze są zażywane zazwyczaj przez młodzież pozostawioną samą sobie bez opieki i nadzoru rodziców. Osoby od nich uzależnione nie znajdują wspólnego języka z rodzicami, nie mają oparcia w rodzinach, nie mogą realizować swoich zainteresowań, odczuwające pustkę w swoim życiu. Dlatego też zwracamy się do rodziców by poświęcali więcej uwagi swoim dzieciom i rozmawiali o ich problemach. Kłopoty rodzinne, brak kontaktu i rozmów z rodzicami powodują, że młodzi ludzie chętnie sięgają po te substancje. Często eksperymenty z dopalaczami kończą się tragicznie, gdyż przygoda z dopalaczami to tak jak spacer ze śmiercią pod rękę.

Dotychczasowe rozwiązania wprowadzone przez rząd są mało efektywne i łatwe do obejścia przez producentów i dilerów dopalaczy. Łatwy zarobek skłania ich do stosowania różnych sposobów obchodzenia prawa. Właściciele obiektów, wynajmujący pomieszczenia, w których odbywa się proceder sprzedaży dopalaczy, często kierują się zwykłą chęcią zysku, nie licząc się ze skutkami. Apelujemy o podjęcie wspólnych działań na rzecz propagowania negatywnych skutków zażywania dopalaczy. Od tego zależy zdrowie młodego pokolenia i ład moralny Polaków.

To naprawdę poważny problem, który będzie narastał. Jedynie ścisła współpraca niemal wszystkich instytucji może przynieść efekty. 

2015-07-06 ok24.tv