Przez część polskiego internetu przetoczyła się g…burza. Oto wcale Polska nie miała być jednym z najbardziej zaczadzonych krajów w Europie.

Anonimowy autor (autorka? autorzy?) pisze między innymi:
“Tyle się mówi, że Polska jest największym brudasem w Europie. Jednak najnowsza mapa smogowa, przygotowana przez Komisję Europejską, ujawnia, że to wierutna bzdura. Najbardziej skażone miasta są w tych krajach, które uważają się za najbardziej ekologiczne.”

“Nie dajcie sobie wmówić, że Polska jest najbardziej zanieczyszczonym krajem w Europie. Czerwone i bordowe kropki czy maski tlenowe na mapach smogowych, pokazywanych przez organizacje ekologiczne, potrafią nas zmylić. Tymczasem nowe dane satelitarne ujawniają niewygodną prawdę.”

Te “rewelacje” rozniosły się po sieci szybko i szeroko, wprowadzając w błąd wiele osób:


Byłby powód do radości i kolejnych radosnych przekazów. Tyle, że…
rzeczywistość zaskrzeczała od razu – głośno i boleśnie.
Faktycznie, kilka map reprodukowanych przez portal twojapogoda.pl pokazuje stężenia dwutlenku azotu (NO2), uzyskane z pomiarów satelitarnych. Dane owszem są prawdziwe i pochodzą z okresu między kwietniem a wrześniem 2018.

Tylko nie są to mapy smogowe. To co krótko i potocznie nazywamy „smogiem” to złożona mieszanina różnych zanieczyszczeń. Jednym z nich – ważnym, ale bynajmniej nie najważniejszym – jest faktycznie NO2. Z punktu widzenia ochrony naszego zdrowia i życia zdecydowanie najbardziej istotna jest inna substancja: pył zawieszony PM 10, a zwłaszcza jego drobniejsza frakcja: PM 2,5. Dobrze pokazują to choćby liczby przedwczesnych zgonów przypisywanych w Polsce trzem najważniejszym zanieczyszczeniom powietrza.

Szacuje się, że w Polsce w roku 2015 narażenie na pył PM 2,5 było przyczyną 44500 przedwczesnych zgonów, podczas gdy narażeniu na dwutlenek azotu przypisuje się 1700, a narażeniu na ozon (O3) – 1300 takich zgonów. W roku 2016 było to odpowiednio 43 100 zgonów z powodu PM 2,5, 1500 z powodu NO2 i 1100 z powodu ozonu. Nowszych danych – tych za 2017, 2018 i 2019 na razie brak (młyny Europejskiej Agencji Środowiska mielą powoli…), ale nie należy spodziewać się tu dużych różnic z poprzednimi latami.
I tyle prawdy (jest też na ilustracji), reszta to propaganda. W walce o powietrze nie ma drogi na skróty.