Bartosza Ziółkowskiego słuszne poglądy na wszystko. W ostatnim numerze Tygodnika Nasz Rynek ukazał się wywiad z Bartoszem Ziółkowskim zawierający kilka przeinaczeń, jeszcze więcej przemilczeń, a przede wszystkim nielogicznie sformułowanych wniosków. Odniosę się tylko do kilku z nich.

Po pierwsze – zgadzam się z tezą, wyrażoną w kolumnie pierwszej, że „w czasach dynamicznego rozwoju cywilizacyjnego i postępu technologicznego bardzo potrzeba samorządu opartego na wiedzy”. Zgadzam się też z inną tezą, że „partie polityczne nie mają monopolu na rację czy mądrość” (kolumna czwarta wywiadu).

Po drugie – duma z poparcia takich polityków jak Andrzej Duda, czy Zbigniew Ziobro podczas startu w 2011 r. jest dla mnie zrozumiała. Rozumiem na podstawie tego, że ostrowscy kandydaci PiS w wyborach samorządowych mają takie samo prawo do dumy z poparcia Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego, czy Beaty Szydło w roku 2018. Pragnę tylko zwrócić uwagę, że nikt z polityków wymienionych wyżej przez Bartosza Ziółkowskiego, „którzy tworzą obecnie w Polsce szeroki obóz biało-czerwonej drużyny i Zjednoczonej Prawicy, wykraczający poza ramy Prawa i Sprawiedliwości” nie popiera dziś kandydatury Beaty Klimek, ani kandydatur tych, którzy przeszli do jej obozu politycznego w Ostrowie Wielkopolskim. Jeżeli znaleźliby się tacy – rad byłbym poznać ich nazwiska.

Po trzecie – warto pamiętać, że koalicja PO-PiS w Powiecie Ostrowskim została zawarta po wyborach samorządowych z listopada 2010 r. przez ówczesnych przywódców ostrowskich struktur tych partii – Andrzeja Derę i Jarosława Urbaniaka (zdjęcia z podpisania porozumienia mogę udostępnić). Dodam od siebie, że Andrzej Dera z Bartoszem Ziółkowskim odeszli z PiS-u w 2011 r. nie z powodu kształtu kolacji w powiecie, ale z powodu porażki PiS w wyborach do Sejmu w tymże 2011 r. oraz powtarzanej przez nich wtedy tezy o tym, że „PiS się skończył”, a Prezes J. Kaczyński wyczerpał już swoje możliwości (polecam wywiad A. Dery dla Gazety Ostrowskiej z 2012 r.).

Po czwarte – jeżeli koalicja PO-PiS trwa w Powiecie Ostrowskim do dziś to nie dlatego, że ktoś „zabetonował układ”, ale dlatego, że władze powiatowe dużo skuteczniej realizują potrzeby społeczne, za które odpowiadają, aniżeli ich poprzednicy z koalicji SLD-PSL, z częścią których dziś Bartosz Ziółkowski idzie ramię w ramię do wyborów.
Szanowny Bartoszu – w wywiadzie nie popisałeś się wiedzą o Powiecie Ostrowskim, w związku z czym przypomnę kilka elementarnych problemów wyrażonych liczbami (zgodnie z wyżej cytowaną tezą, że nowoczesny samorząd powinien opierać się na wiedzy):

a) koalicja PO-PiS uratowała szpital powiatowy przed bankructwem i nieuchronną prywatyzacją pozostawiając go w sektorze publicznym (realizacja podstawowego postulatu programowego PiS), przy czym:
– zadłużenie szpitala przekraczało w apogeum sytuacji kryzysowej, w 2010-2011 r., grubo 20 mln zł, przy budżecie rocznym szpitala wynoszącym wtedy 60-65 mln zł
– przez 8 lat rządów koalicji PO-PiS, w latach 2011-2018, Powiat Ostrowski zainwestował 27,2 mln zł swoich środków w twarde i trafne inwestycje na rzecz szpitala, podczas gdy koalicja SLD-PSL w latach 2003-2010 wydała na inwestycje w szpitalu 13,4 mln zł środków powiatowych
– dzięki temu kontrakt ostrowskiego szpitala wzrósł z poziomu 60-65 mln zł w latach 2010-2011 do poziomu około 105 mln zł obecnie
– efekt jest widoczny gołym okiem – dziś szpital ostrowski nie ma długów i jest jednym z najlepiej rozwijających się szpitali powiatowych w Wielkopolsce;

b) relacja inwestycji w infrastrukturę w stosunku do pobranych kredytów przez powiat, w ciągu trzech ostatnich kadencji przedstawia się następująco:
– w latach 2007-2010, za drugiej kadencji koalicji SLD-PSL, Powiat Ostrowski przeprowadził inwestycje na poziomie 62,5 mln zł, ale wziął na ten cel kredyt w wysokości 47 mln zł (wartość netto inwestycji – 15,5 mln zł);
– w latach 2011-2014 (pierwsza kadencja koalicji PO-PiS) Powiat Ostrowski przeprowadził inwestycje na poziomie 65 mln zł, przy czym wziął na ten cel kredyt w wysokości 16 mln zł (wartość inwestycji netto – 49 mln zł);
– w latach 2015-2018 (druga kadencja koalicji PO-PiS) Powiat Ostrowski przeprowadził i przeprowadza (bo ta kadencja ciągle trwa) inwestycje na rekordowym poziomie 91,5 mln zł, przy czym wziął na ten cel kredyt w wysokości 21 mln zł (wartość inwestycji netto – 70,5 mln zł)

c) nie muszę chyba tłumaczyć, że w tej sytuacji udało się z jednej strony zatrzymać i obniżyć zadłużenie powiatu, a z drugiej strony wybudować dużo więcej od naszych poprzedników w zakresie szpitalnictwa, edukacji, dróg lokalnych, kultury, czy pomocy społecznej.
Pragnę zaznaczyć, że wszystkie te dane, w formie rozproszonej na poszczególne lata budżetowe, są dostępne w internecie – szkoda, że Bartosz Ziółkowski mówiąc o powiecie nie oparł się na wiedzy, którą sam postuluje, a ograniczył się do poziomu propagandowego (Bartoszu – w razie gdybyś chciał zaspokoić swoją ciekawość na jeszcze większym stopniu szczegółowości – dysponuję danymi dotyczącymi Powiatu Ostrowskiego – zachęcam).

Po piąte – teza o „trudnej do zrozumienia sytuacji” dotyczącej koalicji dwóch kłócących się ze sobą partii na centralnej scenie politycznej, a z drugiej strony dogadujących się ze sobą w Powiecie Ostrowskim („ramię w ramię PO i PiS cementują lokalny układ” – piąta kolumna wywiadu) jest tezą nie lokalnego społeczeństwa, ale wąskiej grupy byłych działaczy prawicy, którzy sami odeszli ze struktur (nie analizuję teraz przyczyn tych odejść) i rozpaczliwie szukają miejsca dla siebie w samorządzie. I znowu trzeba odnotować brak empirii i posługiwania się wiedzą – ostrowska prawica uzyskiwała w ciągu ostatnich 8 lat następujące wyniki do powiatu:
a) w wyborach 2010 r. PiS uzyskał 22,6 % głosów, co dało 7 mandatów i stanowiło najlepszy wynik PiS w wyborach do powiatu w okręgu kalisko-leszczyńskim;
b) w wyborach 2014 r. PiS uzyskał 24,2 % głosów, co dało również 7 mandatów i stanowiło najlepszy wynik PiS w wyborach do powiatu w okręgu kalisko-leszczyńskim i czwarty wynik w Wielkopolsce (na 35 powiatów);
c) w wyborach 2014 r. KWW Andrzeja Dery uzyskał 5,1 % głosów, co dało 0 mandatów i co pozbawiło PiS dwóch kolejnych mandatów w radzie Powiatu Ostrowskiego; gdyby te głosy przeszły na PiS wtedy ostrowskie listy naszej partii miałyby najlepszy wynik PiS w Wielkopolsce.

Pozostaje pytanie – dlaczego społeczeństwo lokalne Powiatu Ostrowskiego rozumie tutejszy PiS i udziela mu regularnie poparcia w wyborach samorządowych, a dla grupki wybranych byłych działaczy PiS to „trudna do zrozumienia sytuacja”? Odpowiedź jest prosta – bo tutejsi radni PiS nie zajmują się politykowaniem, tylko konkretnymi, wymienionymi wyżej problemami, co społeczeństwo dostrzega (szpital powiatowy, edukacja na poziomie średnim, drogi lokalne, kultura, pomoc społeczna).

Bartoszu – i znowu muszę stwierdzić u Ciebie brak wykorzystania wiedzy politologicznej i socjologicznej w zakresie procesów mających miejsce na poziomie województwa i powiatu. Szkoda, że nie korzystasz z danych, których fragment przytoczyłem – są powszechnie dostępne w internecie. Sam przeanalizowałem te problemy w różnych zestawieniach i mogę Ci je, jeżeli będziesz chciał, udostępnić. Zapewniam Cię, że wracając z Warszawy, czy Poznania do Ostrowa Wielkopolskiego, czy swoich Nowych Skalmierzyc nie zmieniam poglądów politycznych, a myślę raczej o realizacji tu, na dole, różnych elementów programu mojej partii dostosowanych do lokalnych warunków. Wyżej przytoczone dane liczbowe, które na bieżąco weryfikuję, mogą o tym świadczyć.

Po szóste – nie będę polemizował ze zdaniem, które sam o sobie wyrażasz: „Od lat aktywnie i konsekwentnie pracuję na rzecz patriotycznego i prawicowego nurtu społecznego”. U mnie budzi ono jedynie uśmiech politowania.

Po siódme – atak na kandydaturę radnego Wojciecha Matuszczaka, który startuje z list PiS-u, a o którym napisałeś, że „przez dwie kadencje był on radnym wspierającym m.in. prezydenta Urbaniaka i startującym z list PO” – jest czymś zdumiewającym. Potem mówisz, Bartoszu, że jest to „nie do pogodzenia z wartościami prawicowymi”, itd. Zarzut ten jest kierowany pod adresem człowieka, który przed 2014 r. zerwał organizacyjnie z PO i do ostatnich wyborów szedł ze swojego komitetu lokalnego. Kiedy jednak spojrzymy na listy KWW Beaty Klimek Przyjazne Miasto i Powiat zobaczymy tam startujących z Tobą, ramię w ramię, innych byłych kolegów Jarosława Urbaniaka, ubiegających się o mandat radnego z ramienia PO jeszcze w 2014 r. Dziwne – dlaczego Ci to nie przeszkadza. Są to np. Jarosław Lisiecki (start z listy PO w 2006, 2010 i 2014 r.), Zygmunt Malik (start z listy PO w 2006, 2010 i 2014 r.), Marek Śliwiński (start z listy PO w 2014 r.), czy Józef Szmaj (start z listy PiS w 2006, a z list PO w 2010 i 2014 r.). Nota bene – wszystkich wymienionych znam lepiej lub gorzej, mam do każdego z nich szacunek i cenię autonomiczną decyzję startu z takiego, a nie innego komitetu. Osobą, która zmienia komitety najczęściej, dosłownie w każdych wyborach samorządowych, jest jednak ktoś inny – nazywa się Bartosz Ziółkowski. W 2010 r. startował na Prezydenta Ostrowa Wielkopolskiego oraz radnego z ramienia KW Stowarzyszenie „Razem dla Ostrowa” (ramię w ramię z byłymi działaczami lewicowymi, którzy wtedy skonfliktowani byli z kandydatem lewicy na Prezydenta – Włodzimierzem Jędrzejakiem; zgodnie z koncepcją Andrzeja Dery – PiS miał tylko wspierać kandydaturę Ziółkowskiego, czego większość członków i sympatyków naszej partii nie rozumiało, ale ich zdanie się nie liczyło). W 2014 r. startował bez powodzenia na radnego powiatowego z KWW Andrzeja Dery. W 2018 r. startuje również na radnego powiatowego – tym razem z KWW Beaty Klimek Przyjazne Miasto i Powiat.

Bartoszu – na koniec jedna rada: zanim wypowiesz lub napiszesz ośmieszające siebie samego niedorzeczności warto oprzeć się na empirii i wiedzy.

2018-10-18 ok24.tv za FB Tomasz Ławniczak