Ostrowski Zakład Ciepłowniczy wypłacił już niesłusznie zwolnionej i dyskryminowanej pracownicy zasądzone odszkodowanie i nakazał przywrócenie jej do pracy. Uzasadnienie wyroku nie zostawia suchej  nitki na byłym prezesie spółki, Romanie Cegielnym, który jak dotąd nie poniósł z tego tytułu żadnych konsekwencji – ani służbowych, ani finansowych. O takie konsekwencje dopytywali radni Rady Miejskiej Ostrowa Wielkopolskiego. Roman Cegielny przestał być po 3 miesiącach prezesem Ostrowskiego Zakładu Ciepłowniczego, ale nadal jest przewodniczącym Rady Nadzorczej tej spółki. Nowy prezes OZC Marian Kupijaj od początku sceptycznie podchodził do tego typu działań.

Sędzia Renata Kubiak uznała, że pracodawca  – czyli spółka Ostrowski Zakład Ciepłowniczy reprezentowana przez prezesa Romana Cegielnego, nie zastosował kryterium merytorycznego zwolnienia Joanny Sieradzkiej i uznał jej zwolnienie z pracy za bezzasadne. Sąd zobowiązał miejską spółkę do natychmiastowego przyjęcia do pracy zwolnionej kobiety, wypłacenia jej odszkodowania w wysokości 10 tys. zł wraz z  ustawowymi odsetkami oraz pokrycia kosztów procesu w wysokości 2 432 zł oraz kosztów zastępstwa procesowego w wysokości 960 zł. Spółka nie wniosła apelacji od wyroku i po minięciu ustawowego terminu wyrok się uprawomocnił.

Wyrok zapadł jeszcze w marcu, jednak dopiero niedawno strony otrzymały jego pisemne uzasadnienie. Jest ono bardzo ciekawe, gdyż rzuca interesujące światło na stosunki służbowe i personalne panujące w miejskiej spółce w gorącym okresie zeszłorocznych wyborów samorządowych i tuż po nich. W tym czasie prezesem OZC został na kilka miesięcy przewodniczący jej Rady Nadzorczej, Roman Cegielny.

Cegielny-640x426
fot. Roman Cegielny w stroju górnika na jednej ze swoich konferencji jako prezes OZC

Nie bez znaczenia jest tło polityczne całej sytuacji. Okazało się bowiem, że Roman Cegielny w pewnym momencie na płocie swojej posesji umieścił dwa bandery z wizerunkiem Jarosława Urbaniaka oraz woził jego wizerunek na prywatnym samochodzie. Zdjął je przed końcem kampanii – mniej więcej w podobnym czasie, gdy zaczął gwałtownie krytykować Urbaniaka. Urbaniaka popierała też Joanna Sieradzka, która między innymi rozklejała jego plakaty i robiła kawę na spotkaniach wyborczych.

W uzasadnieniu sąd nie zostawił suchej nitki na byłym prezesie Romanie Cegielnym. Sąd nie dał wiary, że R. Cegielny nie użył podczas zwolnienia pracownicy argumentów politycznych. Zdaniem sądu, Cegielny w sposób niekonsekwentny przedstawił, dlaczego zwolnił akurat Sieradzką, a nie inną pracownicę. Nie jest wiarygodne, że korzystał przy tym z akt osobowych pracowników, żeby ustalić, jakie mają kwalifikacje. Zdaniem sądu, cechowała go „wybiórcza pamięć”. Były prezes nie przedstawił obiektywnych przesłanek do zwolnienia właśnie Sieradzkiej, natomiast sam nawiązywał przy tym do wyników wyborów prezydenckich i dawał do zrozumienia, że zaangażowanie powódki w kampanii zaszkodziło jej. Za przekonujące sąd uznał, że powódka została zwolniona z zemsty za to, że w kampanii wyborczej pomagała J. Urbaniakowi.  Warto przypomnieć, że pracownica została zwolniona już pierwszego dnia po objęciu nowego stanowiska przez Cegielnego.

2015-05-06 ok24.tv za gazetaostrowska.pl