Burmistrz Milicza Piotr Lech ma już wyniki z laboratorium. Zanieczyszczenia to paciorki kałowe i bakterie E. coli, która występuje we florze bakteryjnej jelita grubego u ludzi i zwierząt.

– Cała rzeka jest zanieczyszczona odchodami, mieszkańcy skarżą się na smród. Sytuacja jest dramatyczna. Tyle się komentuje awarię oczyszczalni ścieków w Warszawie, a tam nie było skażenia w takim wymiarze. Tymczasem my mamy do czynienia z całkowitym skażeniem rzeki liczącej dziesiątki kilometrów – komentuje burmistrz.

Piotr Lech przekazał wyniki badań Wydziałowi Ochrony Środowiska. Wciąż nie ustalono, skąd pochodzi zanieczyszczenie. Nie można wykluczyć, że ścieki do Baryczy mogły się dostać z jednego z zakładów hodowlanych z okolic Odolanowa.

To nie jedyny problem w Dolinie, prawdopodobnie w poniedziałek doszło do awarii na Stawie Szperek w Antoninie. Zamknięte Jazy w okolicach pobliskiego Odolanowa spowodowały zalanie pól i podtopienia. Jeśli prawdą są informacje o awarii w jednym z zakładów hodowlanych w Odolanowie to być może wynik badań wykonanych w Krotoszynie (Na zlecenie Burmistrza Milicza – nie Wód Polskich!) zbliża nas do wyjaśnienia sprawy.

– Wstępne wyniki próbek pobranych przez WIOŚ wskazują, że źródłem głównego zanieczyszczenia wody są tereny rolnicze pomiędzy Kurochem, Baryczą i Złotnicą, na których stwierdzono rozmyte z powodu intensywnych opadów deszczu pryzmy nawozów naturalnych. Możliwe są także inne źródła zanieczyszczeń, których inspektorzy WIOŚ nadal poszukują – informuje rzeczniczka wrocławskiego oddziału Wód Polskich Anna Tarka.- źródło Gazeta Wrocławska

Co zbliży nas do uzdrowienia Baryczy i odrodzenia w niej życia? Trudno powiedzieć, to proces raczej na lata niż dni i miesiące.