Książki po oddaniu do wypożyczalni trafią na 14 dni do kwarantanny. Opiekunki w żłobkach będą myły zabawki. II etap luzowani zapowiada się więcej niż ciekawie.
Jak wnosimy z konferencji premiera z domu możemy wychodzić tylko do pracy, apteki i by załatwić bieżące, niezbędne sprawy życia codziennego. Wciąż nie zaliczono do nich fryzjerów czy kosmetyczki. Teraz będą to żłobki, przedszkola a także biblioteki i muzea.
Łatwo jednak nie będzie, bo zapowiedziane w nich reżimy sanitarne są mocno wyśrubowane. Przykładowo, biblioteki będą działały teraz podobnie jak restauracje. „Wydzielenie „drogi brudnej”, tj. miejsca zwrotu książek, które będą poddawane kwarantannie, oraz „drogi czystej” dla książek wypożyczanych z biblioteki, które są po kwarantannie.” – podano w rządowych wytycznych dla bibliotek. Dodatkowo, książki będą odkładane na 14 dni do skrzyni, pudła, torby lub na wydzielone półki w magazynie, innym pomieszczeniu bądź regale. „Odizolowane egzemplarze należy oznaczyć datą zwrotu i wyłączyć z wypożyczania do czasu zakończenia kwarantanny, po tym okresie włączyć do użytkowania” – zastrzeżono w wytycznych.
Nie będzie łatwo także w muzeach, które będą uruchamiane w trzech etapach. Tradycyjna wizyta w muzeum będzie możliwa dopiero w trzecim etapie, bo dwie pierwsze fazy „odmrażania” instytucji kultury to tworzenie procedur bezpieczeństwa, działalność online i ewentualne otworzenie przyległych do muzeów parków i ogrodów.
Powtórzmy: książki w dwutygodniowej kwarantannie, bo koronawirus. Ten sam, który nie ma prawa się ostać na wyborczych pakietach
Niemniej ciekawie będzie w żłobkach. Te – planuje rząd – mają ruszyć już 6 maja.
Decyzję o wznowieniu działalności podejmuje organ prowadzący, czyli burmistrz czy prezydent. I to dopiero wtedy, gdy jest pewien, że zachowane zostaną zasady bezpieczeństwa wskazane w ministerialnych wytycznych. O ile część z nich – jak dezynfekcja rąk przed wejściem czy zakaz przynoszenia własnych zabawek jest łatwa do wprowadzenia i racjonalna, o tyle inne – prawie nierealne. Bo trudno sobie wyobrazić, że uda się „myć i dezynfekować zabawki lub inne sprzęty po każdym użyciu ich przez dziecko”. Z kolei wskazówka, by każde dziecko przez cały dzień bawiło się tylko jedną zabawką, wydaje się być mocno konfliktogenne. O ile wcześniej dzieci nie przestraszą się opiekunów ubranych w maseczki czy przyłbice (w które wyposaża placówki samorząd).


Trudno także liczyć na to, że dyrektor będzie w stanie zapewnić „zabezpieczenie możliwość szybkiego uzupełniania kadry w przypadku nieobecności opiekunów z powodu choroby lub kwarantanny.” Tym bardziej, że już od dawna te placówki mają problemy ze znalezieniem kadry. Trudno także wyobrazić sobie „łapankę” opiekunów bez dostatecznego, rzetelnego sprawdzenia czy mają odpowiednie kompetencje a także, czy nie figurują w rejestrze skazanych.

W takiej sytuacji można przypuszczać, że dostęp do żłobków i instytucji kultury będzie mocno ograniczony. A odmrożenie będzie funkcjonowało głównie na konferencjach i prezentacjach.